Grzesiek i Gosia

Tak jak już pisałem, w Kazimierzu Dolnym mój przyjazd nie zamurował żadnego mieszkańca. To mnie zamurowało. Pierwszy dom i od razu nocleg bez jakichś specjalnych ceregieli i przekonywania. Właściwie to nadal wszystko wydaje się trochę jak sen.

Grzesiek zaprowadził mnie do domu przez werandę, ale najpierw zamknął swojego psa, który mógł być niebezpieczny dla mnie. W domu G & G było jednak nadal coś jeszcze całkiem niebezpiecznego. Polujący na sarny kot, o czym wspomniała Gosia gładząc dostojnego mruczka, kiedy ten przeciągał się na Jej kolanach.

G & G, jak Was pewnie nie zdziwi, oboje piastują zawody zaufania społecznego. Gosia jest dermatologiem, a Grzesiek stomatologiem.

Historia ich relacji też jest bardzo fajna. Są ze sobą cały czas od liceum.

Teza, że to brak internetu może wpływać na to, że człowiek jeszcze ma serce też się nie sprawdziła. Państwo Kier mają szybki Internet, a nie mają w ogóle telewizji. Może więc chodzi o umiar w szprycowaniu się mediami? 😉

Gosia była trochę mniej mówna od Grześka, dlatego skupię się już tylko na nim. A warto, bo to człowiek, którego jakoś tak w głębi duszy życzyłem sobie spotkać podczas tego eksperymentu. Jeszcze na podjeździe, kiedy zapytałem go, czemu się zgodził mnie przenocować tak z marszu odpowiedział:

„Jestem Europejczykiem, Polakiem, po prostu człowiekiem.” Do tego jak okazało się później swego czasu był też prawdziwym hippisem, a gościnność wyssał z mlekiem matki. Co więcej pochodzi z rodziny wojskowej – jego obaj dziadkowie byli w Legionach podczas Pierwszej Wojny Światowej. Najpewniej z tego powodu on sam zajmuje się teraz strzelectwem sportowym, co z kolei daje mu niezachwianą pewność siebie i jest kolejnym dowodem, że ludzie, którzy mają poczucie własnej wartości i nie są zakompleksieni, mają zdolność do dużo większego dobra niż ci, którzy boją się własnego cienia.

Oprócz tego Grzesiek jest zapalonym podróżnikiem – to też najpewniej wpłynęło na jego szybką i niezachwianą decyzję. Z tego co opowiadał, zwiedził znaczną część Europy. Szczególnie chętnie wybiera się na północ. Między innymi właśnie te eskapady najpewniej uodporniły go na niskie temperatury. W okolicach werandy, na której sobie gwarzyliśmy tuż przed naszym rozstaniem, leżał śnieg. Ja siedziałem w płaszczu, rękawiczkach, szaliku i dmuchałem w dłonie, żeby się ogrzać. Grzesiek czillował sobie w luźnym dresie i klapkach. Bez skarpet. I nawet mięsień nie drgnął mu z zimna.

O co tutaj chodzi?

Pani Irena z Białowieży

Przygody w Kazimierzu Dolnym

8 uwag do wpisu “Grzesiek i Gosia

  1. Oo udało się! W pewnym sensie jestem w szoku, bo sama wyrażałam się o tym projekcie trochę sceptycznie 🙂 Ale z drugiej strony, czytając, że Grzesiek jest podróżnikiem – wszystko mi wyjaśniło! Zwłaszcza, że sama nie raz korzystałam z Couchsurfingu (co jest w pewnym sensie podobne) i hości są naprawdę bardzo otwarci 🙂

    Polubienie

  2. Ja korzystałam dwa razu z couchsurfingu i było to z pewnością bardzo ciekawe doświadczenie:)
    Ale ludzie tam są gotowi, żeby przyjąć Cię w swoim domu, ale nie jestem przekonana, czy na ulicy byłabym w stanie kogoś zaczepić:)

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s