Kazimierz Dolny

Wszystkie naprawy ogarnąłem dopiero około 14. Od razu wsiadłem w auto i ruszyłem. W Kazimierzu byłem w okolicach 18:30. Kupiłem zimowy płyn do spryskiwaczy (bo mi letni zamarzł) i zjechałem w pierwszą alejkę od wjazdu do miasteczka, bo było tam dużo domów jednorodzinnych. Kilka głębszych oddechów, ogarnięcie tindera na wszelki wypadek i do boju!

Eksperyment

Dzwonię do pierwszego domu, który spełnia założenia metodyki.

„Tak słucham” w domofonie rozlega się przyjemny głos kobiety.

„Chciałbym chwilę porozmawiać” odpowiadam.

„Dobrze, zaraz wyślę męża” odpowiada głos.

Po chwili na podjeździe pojawia się barczysty pan.

„Słucham?”

„Mam taką nietypową sprawę… Sprawdzam polską gościnność”

„Gościnność? To zapraszam!” od razu zabrał się do otwierania bramy. Tym razem to mnie zamurowało.

„Niech Pan poczeka!” momentalnie odzyskałem rezon, bo sytuacja tego wyraźnie wymagała. „W tym eksperymencie chodzi o nocleg i…”

„Zapraszam” uparcie powtórzył Pan.

„Naprawdę?”

„Naprawdę.”

„Ojej, dziękuję Panu, zaraz pójdę po samochód”

„Ty mi przestań tutaj panować. Grzesiek.” wyciągnął dłoń.

I tak właśnie Kazimierz Dolny okazał się być bardziej gościnny nawet od Białowieży. Więcej o Grześku i jego żonie Gosi dowiecie się, kiedy zaakceptują laurkę, którą dla nich z okazji wyjątkowej gościny piszę 🙂

Grzesiek i Gosia wyjeżdżali rano. Pobudkę Grzesiek zaplanował więc na 6:30. Jak zwykle wstałem przed budzikiem. On też już był na nogach. Przed wyjazdem usiedliśmy jeszcze z Grześkiem na werandzie, żeby chwilę pogadać. Powiedział mi między innymi, że oprócz Wąwozu Korzeniowego i ruin zamku koniecznie muszę zobaczyć panoramę Kazimierza Dolnego. Zaproponował też, żebym, jeśli mam na to fundusze, udał się na śniadanie do Sarzyńskich. Tak też zrobiłem.

Do zamku ani do baszty nie wszedłem, ale jeśli interesuje Was, jak wyglądają od środka, to na pewno na jakimś podróżniczym blogu znajdziecie te szczegóły 😉 Ja nakreślam jedynie wizytówki odwiedzonych miejsc.

Z Kazimierza ruszyłem od razu do Wąwozu Korzeniowego. Oprócz nietypowego ukształtowania i piaskowych ścian, ciekawe jest w nim to, że po wspomnianych ścianach da się pisać i rysować, a kształty i litery pozostają w nich wyryte bardzo długo. Wykorzystało to wiele zakochanych par. No i też wczoraj chyba tylko ja przyjechałem do tego wąwozu sam.

Po przejściu tym ciekawym cudem natury, ruszyłem do kolejnego takiego cudu w Polsce – Maczugi Herkulesa w Pieskowej Skale. 

O co tutaj chodzi?

Preludium

Etap 1

Etap 2

Etap 3

3 uwagi do wpisu “Kazimierz Dolny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s