Zjazd do pit stopu

Jak ostrzegałem na Facebooku startując z tym eksperymentem – nikt nie ma 100% wpływu na rzeczywistość. Do tego nie mam ze sobą żadnej ekipy, która czuwa nad dobrym samopoczuciem moim oraz sprzętu.

Telefon od biedy mógłby się popsuć. Komputer – z tym już gorzej, ale możnaby było później to wszystko po prostu spisać robiąc notatki na telefonie albo odręcznie. Ja już dawno jestem popsuty, a jakoś chodzę, więc tym w ogóle nie należy się przejmować ;P

Gorzej, że awarii uległ mój środek transportu… Obecnie przebywam w pit stopie i walczę o jak najszybsze naprawy, ale niestety sprawa nie wygląda obiecująco. Niedługo pojawi się post o Białowieży. Mam szczerą nadzieję, że nie ostatni w tej serii, ale nie jestem w stanie NIC obiecać…

Trzymajcie się ciepło. A na pewno lepiej niż moje auto 😉

7 uwag do wpisu “Zjazd do pit stopu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s