Licheń

Na początek krótkie sprostowanie, bo wciąż mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją, o co chodzi w całej tej akcji.

„Wpraszanie się” ludziom do domów nie ma na celu osiągnięcia sukcesu we wbiciu im się na chatę za wszelką cenę. W rozmowach z nimi nie staram się na nich w żaden nachalny sposób wpływać, manipulować nimi, ani im niczego sprzedawać. Dla mnie ten eksperyment to sprawdzian polskich serc. Czy naprawdę nadal są otwarte? Czy naprawdę Polacy potrafią zaufać swojemu rodakowi? Podobno w Polsce gość w dom to Bóg w dom i niby jest u nas ogólnie gorzej i biedniej, ale za to ludzie mieli być lepsi też między innymi ze względu na poczciwość wynikającą ze stosunkowego ubóstwa. Eksperyment wpisany w shamanistic trip ma właśnie te „prawdy” sprawdzić 😉 Nie jest w żadnym wypadku nastawiony na bez kompromisowy wjazd na chatę jak największej liczbie obcych osób i opisywanie przygód z tym związanych 😛

Do sedna przechodząc

Licheń to jedno z dosyć licznych „świętych miejsc w Polsce”. Akurat kiedy ja do niego przyjechałem całą wioskę spowijała gęsta mgła tworząc mistyczną atmosferę.

Widok jest niesamowity. Z klasycznej polskiej wsi wyłania się kolosalna, złota bazylika. Ja akurat bardzo lubię takie klimaty, ale niektórzy mogą to uważać za straszny kicz. 

Oprócz bazyliki ważną cechą Lichenia jest mnóstwo domostw oferujących płatne noclegi. Ta wioska ewidentnie żyje z wielkiej, złotej kopuły górującej nad nią. Czy w takim miejscu uda się znaleźć kogoś, kto przenocuje za pomoc w domu albo przygotowanie obiadu?

Eksperyment

Odwiedziłem 4 domy w Licheniu, 2 w Helenowie oraz Dom Zakonny u podnóża Bazyliki.

Na początku swoim nagłym pojawieniem się i nagabywaniem budziłem raczej podejrzliwość i lęk. Kiedy uściślałem, że chodzi o eksperyment społeczny i przedstawiłem, co chcę zrobić, ludzie wpadali w niedowierzanie, ale ku mojej uldze byli stosunkowo mili. Spotkałem się jednak z siedmioma odmowami. Co zabawne, większość z nich miała jakieś „racjonalne” uzasadnienie.

W kolejności:

  • Kobieta 1 (po chwili zastanowienia):  „Nie. Dzieci akurat przyjechały. Miejsca nie mam”
  • Kobieta 2: „Ale nie jest pan Jechową?” Szaman: „Nie” Kobieta 2: „Mąż się nie zgodzi” Szaman: „To ja mogę porozmawiać też z mężem!” K2: „W pracy jest.” I uciekła.
  • Kobieta 3, na której pomoc szczególnie liczyłem ze względu na jeden fakt, który nas łączy (obiecałem jednak nie zdradzać, co to): „Ja mam dziecko, które oglądam na kamerze i nie. Proszę mnie zrozumieć”
  • Szaman: „Mogę Panu zabrać chwilę czy Pan się spieszy?” Mężczyzna 1 (stojąc na podjeździe obok samochodu): „Nie no chwilę mam, proszę mówić” Szaman: „Przeprowadzam taki ekspemyment społeczny…” M1: „Wie pan co? Nie mam czasu.”
  • Szaman: „No i czy mógłbym liczyć na nocleg? Mogę pomóc w domu…” Kobieta 4: „Ale w czym pan chce w niedzielę pomóc w domu?” Sz: „Obiad ugotować na przykład” K4 w śmiech. Sz: „Jak rozumiem to znaczy nie?” K4: „No nie, nie.”
  • I moje największe zaskoczenie, a jednocześnie potwierdzenie biblijnej prawdy o tym, że im człowiek sam mniej ma, tym często chętniej się dzieli. Ten jeden człowiek wyraźnie się wahał, a w jego oczach było jakieś takie ciepło i poczciwość. Jestem w stanie przyjąć, że gdyby całe przedsięwzięcie nie było zabawą badawczą, to on jeden naprawdę wpuściłby mnie do domu: Mężczyzna 2: „Szuka pan noclegu… Wie pan, my tu mieszkamy w 10 osób i nie mamy miejsca niestety” Szaman: Mam swoje łóżko. Mogę je u Pana zamontować.” M2 po chwili wahania: „Naprawdę będzie z tym strasznie ciężko. Jest nas dużo tutaj. Proszę uwierzyć, że nie mamy miejsca” Podziękowałem kłaniając się nisko i odszedłem.

Odwiedziłem też Dom Zakonny, bo pamiętam, że jak Bilguna odrzucali we wszystkich domostwach w danej miejscowości, to czasem udawał się na okoliczną plebanię i tam go raz przenocowali. Tutaj problem okazał się większy, bo zwyczajnie Dom Zakonny został kompletnie zinstytucjonalizowany. Nie mogłem porozmawiać z żadnym braciszkiem. Jak w klasycznym, warszawskim korpo zatrzymałem się przy solidnym recepcyjnym biurku zaopatrzonym w kilka potężnych komputerów.

Chcąc-niechcąc ruszyłem do hotelu. Wybrałem Starą Gorzelnię także ze względu na dużą bliskość do Bazyliki, do której udałem się nocą, żeby zrobić więcej zdjęć.

Takoż zameldowałem się w porządnym hotelu z miłą obsługą, przyjemnymi widokami i własną restauracją. A co by się stało z takim Rochem, gdyby zamiast do dziewiętnastowiecznych Lipiec zawitał do współczesnego Lichenia?

Dla mnie pachnący malinowym odświeżaczem do powietrza pokój, ciepły prysznic i wygodne łóżko. Dla Rocha pewnie jakieś wyliniałe krzaki malinowe i zimny deszcz (bo akurat wieczorem zaczęło padać).

Dla mnie świeży, jędrny pstrąg z chrupiącą skórką, frytkami i soczystymi surówkami. Na deser zaś jabłecznik z lodami oraz sosem malinowym.

Dla Rocha…

…głód.

Tak że tak. Licheń to zdecydowanie polskie miasto aniołów, ale bliżej mu do amerykańskiego Los Angeles, gdzie ludzie kierują się własnym interesem, a nie sercem.

Tego „świętego miejsca” nie zamieszkują aniołowie. Zostały po nich tylko wspaniałe posągi.

Niedługo relacja z eksperymentu w okolicach Słowińskiego Parku Narodowego. A tymczasem – dzień przerwy na odwiedziny u bliskich i przygotowanie do prawdziwego maratonu 🙂



Stay tuned, dear readers!

Dowiedz się, o co tutaj w ogóle chodzi:

https://szaman.biz/2018/11/16/the-shamanistic-trip/

I przeczytaj o pierwszym etapie podróży:

https://szaman.biz/2018/11/18/nagly-napad-goscia/



P.S.
Niedługo przed moim wyjazdem team wordpressa zdecydował się załączyć przewspaniałe, a przeze mnie już znienawidzone narzędzie do pisanie mianem Gutenberga. Nie mogę dodawać moich ulubionych slide’owych galerii bez odpowiedniego widgeta (albo po prostu jestem za głupi) i jest problem z ładowaniem zdjęć, najpewniej wzmacniany przez następujące:

  1. ze względu na miejsca, do których się udaję, muszę korzystać z hotspota osobistego
  2. miejsca, w które się udaję nie słyną z najszybszego Internetu

Może w poście podsumowującym, z powrotem w Warszawie dodam pozostałe zdjęcia… Nie wiem jeszcze… Ale jestem ewidentnie niepocieszony…

21 uwag do wpisu “Licheń

  1. Ciekawy eksperyment, ale ze względu na to, że teraz media chętnie karmią słuchaczy, czytelników, telewidzów strachem, to gdy w progu staje obca osoba, prosząc o nocleg, w głowie poczciwego Kowalskiego odtworzony zostaje film pt.: „co może pójść nie tak” 🙂
    Swoją drogą, ponoć duchowości lepiej niż w tej złotej Bazylice szukać w małej, drewnianej tamtejszej kaplicy 🙂 pozdrowienia!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Jak dla mnie ten eksperyment jest mimo wszystko trochę dziwny 😛 Mentalność ludzi się trochę pozmieniała i raczej nie wpuszcza się tak po prostu obcych do domu. Sama przyznam, że czułabym zakłopotanie i pewnie bym odmówiła, bo gdzieś tam z tyłu głowy dzwoni alarm bezpieczeństwa 😛 W każdym razie Licheń ładny, kopuła robi wrażenie, warto zobaczyć na własne oczy.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Licheń zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Gigantomania połączona z absolutnym brakiem gustu. Wejście na Golgotę może przyprawić o zawrót głowy…
    Co do gościnności Polaków – mnie ona kiedyś absolutnie zaskoczyła na Suwalszczyźnie, gdy szukając miejsca na rozbicie namiotu zostaliśmy zaproszeni przez obce osoby, żeby obozować u nich w ogrodzie, do tego ugościły nas w swoim domu.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Swiete slowa – im ktos ma mniej, tym wieksza czuje empatie z potrzebujacym i tym chetniej sie dzieli. Jest taki francuski program – dziennikarz nazywa sie Antoine de Maximy i on wlasnie tez przeprowadza taki eksperyment – jezdzie z kamera po innych krajach i pyta czy ktos przyjmie go u siebie na nocleg, a potem to filmuje. Cudowny program, pozwala odkrywac inne kultury nam telewidzom, jakby Cie to interesowalo to nazywa sie to J irai dormir chez vous. Moze podsunie Ci to kolejne pomysly.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki. My też mieliśmy swoje „Puk Puk to my” z Bilgunem, do którego się odwołuję. Mam wrażenie, że kamera zmienia jednak percepcję człowieka i bardziej jest sobą, jak podejrzewa, że nie zostanie to upublicznione. Ludzie, których „złapałem” pozostaną co prawda anonimowi, ale może bardziej uważaliby na języki wiedząc, jak dobrą mam pamięć 😉

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s