The shamanistic trip

Mówi się, że najlepsze pomysły przychodzą do głowy, kiedy jest się w stanie upojenia czy to pijackiego czy narkotycznego.

A ja mam dowód na to, że najlepsze pomysły przychodzą podczas rozmów z bliskimi 🙂

1)

Jakieś dwa miesiące temu, w kawalerce, którą wynajmuję. Siedzimy sobie z Patrykiem. Jak zwykle ciężki temat. Bezdomność.

-Ja w sumie od niczego nie jestem uzależniony i chyba się nie uzależnię, to raczej na ulicy nie wyląduję. No i ja tak się w sumie zastanawiam, że jakby się stało tak, że nic mi już w życiu nie wyjdzie, to wziąć kij, jakieś stare ubrania i zostać dziadem proszalnym.

Patryk w śmiech.

-Ty, ale to jest myśl! Teraz jak będę miał wreszcie urlop, to sprawdzę jak ludzie reagują na kogoś, kto ich prosi o nocleg. Wiesz w sumie jestem młody i w miarę silny to mogę coś jeszcze w domu zrobić. Albo chociaż obiad ugotować.

Patryk w śmiech.

2)

Jakieś trzy tygodnie temu wracałem z moją Ciocią do Warszawy.

-No i niedługo mam urlop, Ciociu, ale nie ma już chyba nic za granicą, co bym chciał jakoś bardzo zobaczyć, a co jednocześnie byłoby warte tych wszystkich euro… Poza tym wczasy za granicą są przereklamowane. Wszyscy na nie jeżdżą i stały się jakimś symbolem sam nie wiem czego. Ja bym chciał po Polsce i mam kilka miejsc, które chciałbym odwiedzić już od małego, ale jest ich trochę za mało. Ciocia dużo jeździ, może Ciocia coś podpowie…

-Ja sama to tak dużo po Polsce nie jeżdżę, a ze swoim klubem. Zajrzyj na ich stronę i jak Ci się coś spodoba, to tam jedź.

Dodajmy jeszcze do tego tygla obrazowe opowieści Dawida ( http://www.marzeniawcele.pl/ ) o Eurotripach. I mamy to: najpierw pomysł, a poźniej trasa podróży, w którą właśnie jutro wyruszam. Po drodze odwiedzę wszystkie miejsca, które chciałem  zobaczyć od fąfla, a nie było mi to z różnych powodów dane. Jednocześnie zahaczę o rodzinę i przyjaciół.

W miastach, w których nie mam nikogo zrobię mały eksperyment socjologiczny. Wzorem Bilguna Ariunbaatara z „PUK PUK to my” albo jak kto woli, dziada proszalnego, sprawdzę, czy Polacy naprawdę są tak gościnni, jak przyjęło się mówić (myślę, że program to klasyczna prawda ekranu i zostanę zwyzywany conajmniej od świrów, ale kto zabroni sprawdzić 😉 ).

Na trasie miały być jeszcze dwa miasta: Elbląg i Wrocław, ale w Elblągu byłbym w tygodniu a znajomy jest zarobiony, a jak rozrysowałem mapkę i policzyłem wszystkie miasta, to okazało się, że Wrocław nie dość, że byłby ostatni, to jednocześnie jest stosunkowo daleko i od Pieskowej Skały, i od Warszawy (wybacz, Kacper :<).

Z większości dni, w których będzie działo się coś ciekawego, oczywiście wrzucę tutaj notkę.

14 uwag do wpisu “The shamanistic trip

  1. Super, że coś takiego chcesz zorganizować 🙂 Sam bym próbował zahaczyć na Twoim miejscu o Poznań, a później Wrocław 😛

    W jaki sposób chcesz pytać ludzi o nocelg? Koniecznie to opisz!

    Dzięki za wspomnienie 🙂

    Polubienie

  2. Pingback: Licheń – Szaman

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s