Sukces w parze

Ja chyba po prostu od czasu do czasu muszę wsadzić kij w mrowisko…

Nasza wspaniała rzeczywistość. Jesteśmy bezpieczni, zdrowi, mamy jedzenie, a bezdomni chodzą po warszawskim śródmieściu w używanych Calvinach Kleinach. Złota Era! Wspaniałe czasy!

Czy aby na pewno?

Ile trwa średni związek między młodymi ludźmi? Ile osób samodzielnie decyduje się na małżeństwo i ile ma dziecko nie dlatego, że akurat kondom pękł?

Kiedyś ludzie zawierali małżeństwa, bo tak było lepiej. Teraz bliskość z drugim człowiekiem zamieniamy na złudną bliskość z wieloma ludźmi przez Internet. Ale czy można za to winić ludzi, czy jest to raczej skutek obserwacji nieszczęścia osób, które długo pozostawały w parach? Albo rozwodów? Pytanie z trochę innej beczki – ile z tego zostało nam wdrukowane przez programy telewizyjne, w których dla zwiększenia dramatyzmu Ridge brał ósmy rozwód z Brook? I drugie – ile z tego to wzorowanie się na niestałych uczuciach celebrytów? A ile tak naprawdę wynika z naszej ludzkiej natury?

 

Dla dobra czy dla własnego dobra?

Galopujący indywidualizm wpajany nam od najmłodszych lat óczy, że warto myśleć tylko o sobie i własnym zysku. Jak Ty będziesz dogadany ze sobą, jak Ty będziesz najedzony, będziesz mieć wszystko, czego potrzebujesz i będziesz wreszcie kochać sam siebie, to wtedy na pewno znajdzie się w Twoim życiu miejsce dla drugiej osoby. Wszyscy tego słuchamy i prawie wszyscy mamy depresję albo chociaż jej pierwsze objawy…

Już Aronson mówił, że człowiek to istota społeczna, a galopujący indywidualizm wpajany nam dosyć systematycznie, to społeczeństwo rozbija. Tworzy świetnych pracowników korporacji, których łatwiej motywować do tego, żeby robili więcej (wtedy będą jeść lepsze jedzenie, mieszkać w wygodniejszym domku, mieć piękniejszego partnera i ogólnie będą szczęśliwsi), ale nie tworzy ludzi, którzy w sytuacji zagrożenia będą w stanie się zorganizować albo którzy są zdolni do prawdziwej miłości (takiej, w której to druga osoba staje się ważniejsza niż MOJE smaczne jedzenie, MOJE wygodne ubrania i MOJE szybkie auto).

 

Sukces w parze

O tym się nie mówi, bo jest to też niestety temat czysto antyfeministyczny… Ale przyjrzyjmy się geniuszom dawnych epok (nie cwaniakom w stylu Steve’a Jobsa). Każdy z nich mimo że często nie grzeszył urodą, ani jakimiś powalającymi umiejętnościami miał przy sobie kobietę, która była w stanie poświęcić swoje dobro dla niego. I tak naprawdę osiągali sukces w małżeństwie. Gdyby żony: Einsteina, Różewicza czy Lainga nie były gotowe do poświęceń w imię rozwoju swoich mężczyzn żaden z nich NIC BY NIE OSIAGNĄŁ.

Czy teraz można znaleźć gdzieś takie kobiety? Pewnie tak, ale albo jest ich naprawdę niewiele albo też początkowo im się wydaje, że dadzą radę, a potem z dużą łatwością opuszczają męczącego partnera i idą dalej. Po co mają poświęcać swoje życie na ciągłe cierpienie z dziwakiem, który wcale nie gwarantuje sukcesu, kiedy mogą znaleźć sobie kochanka (kochanków), który zapewni im wystarczające zasoby do przeżycia albo ogarnąć sobie dobrą pracę same?

A ilu jest znowu mężczyzn, którzy mimo wszystko nadal preferencyjne warunki są w stanie odrzucić, żeby pozwolić swojej wybrance pomóc ludzkości? Są tacy?

Ja na razie tylko spotkałem i kobiety, i mężczyzn, którzy mimo że cierpią w relacji z jakąś osobą trwają w niej latami, bo…

… PIENIĄDZE.

I tak. Taki sukces też się często osiąga w parze, ale ile razy zdarza się, że kiedy zasobów będzie wystarczająco, nagle rozwód i podział majątku? 😛

Ludzie tego nie chcą, dlatego piorunujące kariery bez znajomości też powoli zaczynają należeć do rzadkości. Po co być sidekick’iem, kiedy mogę grać główną rolę? Szkoda, że kiedy wszyscy się o nią biją, najczęściej nikt jej w rezultacie nie gra.

 

I jeszcze druga pointa tego artykułu:

Ludźmi, którzy są podzieleni i myślą tylko o tym by napchać sobie kabzę albo przetrwać dużo łatwiej jest rządzić. Divida et impera, to prawo stare jak Cesartstwo Rzymskie. Ale kogo ja chcę oszukać… Kto dzisiaj uważa na lekcjach historii.

Instagram!

Tinder!

Whatsapp!

Wygodnie, miło, brzuszek pełen smacznego jedzonka! Mięciutkie siedzonka w samochodziku. I ciepło w pupcię jak podkręcą grzałkę.

Chuj, że nie mam własnego zdania i w sumie to chyba duszy. Bycie zwierzątkiem w złotej klatce jest przecież tak przyjemne.

15 uwag do wpisu “Sukces w parze

  1. Są jeszcze pary i miejsca, w których ludzie naturalnie decydują się na dziecko przed 30. Wiadomo, że życie w parze to nic prostego i dlatego też cześć z nas ucieka- ale spokojnie, wierzę, że wszystko wróci do normy. Przecież łakniemy ciepła drugiej osoby. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Fajny tekst. Faktycznie, wpaja nam się indywidualizm, egoizm i hedonizm, i to żeby nam było dobrze, żebyśmy mieli pasję, radość życia i wszystko. A czasem warto się dla kogoś poświęcić, umieć pójść na kompromis i wesprzeć 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Odkryłeś, a właściwie wyciągnąłeś na światło dzienne całą prawdę o dzisiejszym świecie, jego ważnej części. Żyjemy w świecie rządzonym przez dobrze ustawiony i perfekcyjnie działający system. A system nie ma na celu pomóc wybitnej jednostce zaistnieć, lecz sprawić, by była jednym z lepszym trybików w całej maszynie pracującej dla systemu, na system i ku systemowi.
    I oczywiście, że za systemem ktoś stoi. Ale ten ktoś jest na tyle mądry, by się jak najmniej wychylać. O nim się nie mówi i nie słyszy.
    A związki? Cóż, teraz patrzy się bardziej na własną wygodę i korzyści, niż te partnera. I jest to ok, jeśli szło by na równie z korzyściami i dobrem partnera. Niestety nie zawsze tak jest.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Czytając felieton, mam wrażenie, że piszesz o czymś, czego sama zupełnie nie dostrzegam, a jestem dobrą obserwatorką. Może moje środowisko jest po prostu inne? Nie chcę polemizować, bo tak naprawdę każdy punkt w artykule budzi we mnie sprzeciw, zarówno tezy, jak próba ich udowodnienia. Językowo super (oprócz tego óczy 😀).

    Polubienie

    1. Óczy to jest ironia na poziomie ortografii, ale jesteś drugą osobą, która zwraca mi na to uwagę, więc wiem, żeby więcej tak nie robić. Mówię o środowisku wielkomiejskim z perspektywy chłopaka, który przyjechał z małego miasta. Może to o to chodzi.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s