Feminizm

Pomaga także facetom…

Prawdziwy feminizm to nurt filozoficzny, który uzasadania równość płci względem prawa i walczy ze stereotypami. Mężczyzna  jest mężczyzną, a kobieta kobietą. Różni ich biologia (w tym poziomy różnych hormonów wpływających na zachowanie) i to jak są wychowani. Nie znaczy to jednak, że facet nie może grać w społeczeństwie pewnych ról uznawanych za kobiece i odwrotnie – kobieta nie może grać ról uznawanych za męskie. Zgodnie z założeniami feminizmu kobieta ma takie samo prawo być spawaczem jak facet i nie znosić z tego powodu szykan społeczeństwa, a mężczyzna ma takie samo jak kobieta prawo być przedszkolanką i tak samo nie musieć użerać się z tego powodu ze społeczeństwem. Już na tym przykładzie widać, że ten prawdziwy feminizm – czyli równouprawnienie płci – nie został wprowadzony mimo kilkuset już lat starań.

 

Co jeszcze wolno mężczyznom, a  co kobietom?

Wbrew pozorom feminizm jest cholernie logiczny, chociaż w pewien, ale nadal delikatny sposób, burzy konserwatywne zasady społeczeństwa. Zgodnie z duchem feminizmu:

  • mężczyzna ma prawo do odczuwania i okazywania emocji
  • kobieta ma prawo decydowania o tym, czy chce założyć rodzinę, czy woli pozostać sama
  • kobiety mają prawo do równej płacy
  • kobiety mają prawo do równej szansy na awans w miejscu pracy
  • kobiety mają prawo do dbania o swoją cielesność w stopniu, w jaki uznają za słuszny nie narażając się na szykany społeczeństwa
  • mężczyźni mają prawo do dbania o swoją kondycję finansową w stopniu, w jaki  uznają za słuszny nie narażając się na szykany
  • mężczyźni mają prawo do dowolności jeśli chodzi o sferę wyglądu nie narażając się na dobrze już czytelniku wiesz co 😛
  • i jak napisałem – każda płeć ma prawo do wykonywania dowolnego zawodu. Również bez narażania się na wyżej wspomniane.

Czy to trochę nie wygląda tak, że w feminizmie po prostu każdy jest… Wolnym Człowiekiem?

 

Co sprawia, że feminizm wciąż nie został wprowadzony?

Czynników jest kilka. Moim zdaniem najważniejsze to:

  1. żeński szowinizm
  2. konsewkencje społeczne
  3. lęk mężczyzn, którzy zawdzięczają swoją pozycję patriarchalnemu modelowi społeczeństwa

 

Żeński szowinizm

Wiele kobiet zupełnie opacznie rozumie ideę feminizmu. Dla nich feminizm to sposób na „odkucie się za te wszystkie lata”, kiedy to najpierw kobieta dostawała maczugą po głowie i była ciągnięta do jaskini, a w późniejszych czasach służyła za sprzęt domowy pozbawiony własnej seksualności. Na pewno nie tędy droga, kochane panie, bo w taki sposób napędzacie tylko męskie lęki, o których za chwilę ;P

To teraz po podniesieniu ciśnienia dżołk time:

Szef zaprasza swoich pracowników na spotkanie.

– Niestety, nasza firma w tym kwartale bardzo słabo sobie poradziła i musimy zredukować etaty.

Odzywa się czarnoskóry mężczyzna:

– No mnie chyba nie zwolnisz?

Odzywa się kobieta:

– A spróbuj mnie, to będziesz miał kłopoty…

Wszyscy patrzą na białego, zdrowego, silnego mężczyznę, który dotychczas się nie odezwał. Ten jednak wstaje z krzesła, podchodzi do szefa i gładząc go po policzku mówi:

– Chyba zaczyna mi się pan coraz bardziej podobać

 

Wracając do tematu, żeńskich szowinistek moża wyróżnić dwa rodzaje:

Typ 1: Pierdolcie się wszyscy, kurwa!

Kobiety, które często kompletnie sprzeciwiają się obecnym zasadom społecznym także jeśli chodzi o sferę wyglądu, normy zachowania i wysławiania się. Powodują tym samym, że odsuwają się od nich nie tylko mężczyźni, ale także inne kobiety. Ich zachowanie to jedno wielkie „fuck you” wobec całego społeczeństwa.

Szkoda, że nie na tym polega feminizm i realizując swoją nienawiść do mężczyzn oraz nadal jednak patriarchalnego społeczeństwa, tak naprawdę szkodzą szybszemu wprowadzeniu zasad tego prawdziwego feminizmu. Wystarczy, że jakiś nierozumiejący tej filozofii człowiek dostrzeże taką sfrustrowaną życiem kobietę podpisującą się jako feministka i stereotyp gotowy!

Typ 2: Sneaky Snake

Kobiety, które często wręcz nazbyt dbają o urodę i epatują swoją seksualnością, a jednocześnie opowiadają, że są feministkami. Nie walczą z obecnymi normami społeczeństwa, a raczej same te normy ugruntowują. Często liczą też na przywileje wynikające z tak zwanego „przyjaznego seksizmu” przy jednoczesnym wzroście przywilejów wynikających z feminizmu. To oportunistki, które kombinują jak najwięcej wycisnąć dla siebie z każdej sytuacji – także społecznej.

Mężczyzna po spotkaniu takiej „feministki” na początku najpewniej sam zostanie feministą. W pewnym momencie jednak się ocknie i zobaczy jak potężnie był manipulowany. Na przykład kiedy za pomocą różnych uwodzicielskich sztuczek zostanie jeden raz za dużo wykorzystany albo też, kiedy dostrzeże dualizm takiej osoby: raz w końcu jest twardą kobietą wyzwoloną, która do niczego nie potrzebuje mężczyzn, a za chwilę skrzywdzoną ptaszyną, która oczekuje, że mężczyzna otoczy opieką, sypnie hajsem a jak trzeba, to spuści wpierdol.

Jak widać to też nie jest osoba respektująca założenia feminizmu, a raczej ktoś nakierowany na czerpanie korzyści w każdej sytuacji. Jako że łatka „feministka” pozwala na korzystanie z wielu okazji, a jednocześnie sam feminizm jest tematem wrażliwym i powiązanym z tabu poprawności politycznej, można śmiało używać go do podcierania się w różnych sytuacjach…

W efekcie kosztem chwilowych korzyści takie „feministki” po raz kolejny przyczyniają się do tego, że wielu ludziom sama filozofia społeczna zaczyna się źle kojarzyć i zdecydowanie spowalnia jej wprowadzenie w społeczeństwie.

 

Konsekwencje społeczne feminizmu

Jak z większością zmian społecznych – wprowadzenie feminizmu nie jest proste. To filozofia, która wygląda pięknie na papierze, a jaka byłaby w rzeczywistości? Może zabrzmi to strasznie, ale komunizm też na papierze wyglądał wspaniale. Ludzie są tylko ludźmi.

Na razie wraz ze wzrostem poziomu feminizmu w społeczeństwie:

  1. opóźnił się wiek zakładania rodzin, a co za tym idzie wzrósł odsetek dzieci z zaburzeniami związanymi z późnym porodem
  2. zmniejszyła się ilość dzieci w rodzinach
  3. drastycznie wzrósł odsetek rozwodów
  4. pojawiły się doniosłe problemy mężczyzn ze zdefiniowaniem swojej tożsamości
  5. wbrew założeniom feminizmu wzrosła wśród kobiet faworyzacja samczych samców (wysoki, silny, kasiasty)

Oczywiście feminizm nie jest jedynym czynnikiem, który wpłynął na te zjawiska, ale w mniejszym lub większym stopniu mógł je spowodować lub nasilić. Na pewno nasilanie się postaw feministycznych nałożyło się czasowo ze wzrostem znaczenia wspomnianych zjawisk. Kobiety, jakby się nie starały, nie potrafią przejść w wielu sytuacjach swojej biologii i na przykład po kilku nieudanych związkach z „pizdeczkami”, nawet prawdziwa, zadeklarowana feministka szuka jednak „prawdziwego faceta”, który będzie zarabiał sensowne pieniądze, dostarczy ewentualnym dzieciom dobre geny i w kryzysowej sytuacji będzie ryzykował, i postawi na swoim a nie wycofa się do kącika, żeby uniknąć konfliktu.

Wykorzystanie za to założeń feminizmu w wychowaniu mężczyzn skłania matki, a na późniejszych etapach też całe społeczeństwo do pozwalania facetom na wyrażanie swoich emocji, unikanie ryzyka, rozwój wrażliwości itp. Jak się takiemu facetowi to za bardzo spodoba, no to cóż, zostaje „pizdeczką”, w której ramiona co najwyżej na krótki czas ucieknie kobieta skrzywdzona przez kilku samczych samców, by po odpoczynku stwierdzić, że „brakuje jej w tym związku tego czegoś” i ruszyć do takiego z motorem, silniejszego albo chociaż dysponującego większymi funduszami. Oczywiście sam teraz stereotypizuję, ale w eterze krąży bardzo wiele takich historii (może dlatego, że są bolesne ludzie je nagłaśniają?)…

Podsumowując tę część – ludzie wciąż pozostają biologicznymi organizmami ludzkimi i jak coś zaprzecza tej biologii (np. silnie wyrażone żeńskie cechy zachowania partnera przy jednoczesnym adorowaniu przez prawdziwych samców), to bardzo szybko ta biologia pokonuje rozsądek i szlachetne założenia systemu, który ktoś próbuje wyznawać. Rezultat jest taki, że mężczyźni wychowywani w duchu feminizmu lądują na przegranej pozycji. No chyba, że dysponują z jakiegoś powodu bardzo wysokim statusem…

Jakie więc konsekwencje mogłoby mieć jeszcze większe nasilenie feminizmu? Myślę, że wiele osób po prostu boi się to sprawdzić, a gdybanie może tylko odsłonić pewną część prawdy.

 

Lęki mężczyzn…

Dwa wcześniejsze punkty logicznie prowadzą do trzeciego.

Samcze samce mimo że zdają się jak na razie korzystać (przynajmniej jeśli chodzi o wybór partnerek) z feminizmu – boją się go. A ludzie takiego typu przecież się nie boją, tylko „wkurwia ich” bardzo dużo rzeczy. Wkurwia ich, że laski im marudzą coś o wrażliwości, wkurwia ich, że taki aktor pizdeczka gada o feminizmie na wizji, wkurwia ich, że psycholog im mówi, że powinni nauczyć się rozumieć swoje emocje, żeby przestało ich tak wszystko wkurwiać…

W efekcie gdzie tylko się da, tacy ludzie wyśmiewają feminizm, starają się go dyskredytować, nie pozwalają na wprowadzenie odpowiednich ustaw, które zwiększyłyby jego poziom w społeczeństwie itp., itd. Często są to ludzie wyznający konserwatywne zasady, które feminizm stara się przecież zburzyć. W konserwatywnym świecie mężczyzna jest obrońcą i żywicielem rodziny, a kobieta dba o ognisko domowe. Taki schemat bardzo im się podoba, bo polega na tym, że jak wrócą z pracy to łapią piwo i odpoczywają w fotelu. Kobieta za to gotuje, sprząta i ma się dawać zaciągać do łóżka, kiedy tylko facet tego chce.

W feminizmie – kobieta jak już wspominałem – sama o tym wszystkim decyduje. Partnerzy dzielą się obowiązkami, a z seksem jest jak z herbatą:

 

(dla niebanglających po angielsku – UWAGA SPOILERY: odpowiedź na chęć seksu jest jak odpowiedź na chęć wypicia herbaty. Jeśli jest to „nie” lub „nie wiem”, nie zmuszamy ludzi do wypicia herbaty i tak samo powinno być z seksem 😉 )

 

Od kogo się uczyć feminizmu?

Jeśli tyle osób promuje go źle i jest tyle osób, które się go boją, to czym właściwie jest ten cały feminizm i kto promuje prawdziwą jego wersję?

Feminizm promują ludzie, którzy pozostają w dialogu z drugą płcią i którzy zachowują się wobec wszystkich z szacunkiem – jak wobec Ludzi. Często to naukowcy społeczni, psychoterapeuci, ale też aktorzy i artyści.

Na pewno polecam ufać facetom, którzy mówią, że są feministami. Z reguły nie mają w tym żadnych ukrytych motywów jak co poniektóre „feministki” 😉 Po prostu szanują Ludzi niezależnie od płci.

24 uwagi do wpisu “Feminizm

  1. Dość głośno ostatnio było o nurcie sufrazystek ,które może właśnie rozpoczęły dość dawno dyskusje o feminizmie. Jednak o nie takie równouprawnienie im chodziło jakie się głośno wypowiada w dzisiejszym świecie. Sama nie wiem też co o tym myśleć bo sama jestem kobietą ale nigdy nie utożsamiałam się z tymi rozwrzeszczanymi pół kobietami w ogolonych głowach. Niestety wszystko jest postawione do góry nogami.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Ja myślę, że umiar jest potrzebny we wszystkim ale dobrze, że kobiety walczą o swoje prawa bo nadal na naszym świecie, zdawać by się mogło cywilizowanym, jest wiele miejsc gdzie ich po prostu nie mają…

    Polubione przez 1 osoba

  3. O feminizmie już wiele zostało powiedziane i ten post bardzo zgrabnie podsumowuje dużą część z tego. Niby dla mnie nic nowego, ale przeczytanie takiego podsumowania napawa mnie smutkiem…przynajmniej jako faceta. Jesteśmy teraz w takim nieciekawym, przejściowym stanie – od kobiety wymaga się pracy na etacie i w domu, co jest bardzo dużym wyzwaniem. Wydaje mi się, że od mężczyzn jednocześnie wymaga się też coraz więcej – kobieta łatwiej może dziś zmienić partnera, a to mężczyzna musi być „wartościowy”

    Pytanie, czy wraz z rozwojem równouprawnienia i idei feminizmu takie dowody wartości nie staną się zbyt trudne do dostarczenia 😛 Tak jak wspomniałeś – biologię ciężko oszukać, nie szukamy w związku kogoś równego, szukamy kogoś lepszego. Kogoś, kogo będziemy podziwiać.

    Mając to na uwadze boje się tego, jak ten stan przejściowy się skończy.

    Polubienie

  4. Ja się przyznam, że długo też nie utożsamiałam się z feminizmem, bo jednak ma to u nas dość stereotypowy, wręcz pejoratywny wydźwięk, zbyt dużo łatek się przyczepiło do tego słowa. Ale jakiś czas temu zmieniłam zdanie i teraz też promuję myśl, że feministą jest każdy, faceci także. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

      1. I tak, i nie. 😛 Miałam na myśli to, że faktycznie każdy jest – tylko niektórzy o tym nie wiedzą. Ale faktycznie, powinien być też, bo liczy się posiadanie tej świadomości. 🙂

        Polubienie

  5. Każdy człowiek powinien mieć takie same prawa i możliwości – to nie podlega dyskusji (ok, podlega – o wszystkim można dyskutować, ale chciałem w ten sposób zaznaczyć moje zdecydowanie w tej kwestii.).

    Kobieta i mężczyzna różnią się od siebie – to fakt. Ale także i są do siebie bardzo podobni, z prostego względu że są ludźmi, homo sapiens i nic co ludzkie nie jest im obce*.

    Dlatego prawo powinno każdego traktować jednakowo, a w ramach tego prawa każdy jeden powinien móc robić i zachowywać się jak mu się tam podoba. I w zasadzie tyle w tym temacie.

    Co do związków natomiast – jedną z rzeczy które nam jako ludziom wyszło, to skonstruowanie języka i umiejętności mowy. Możemy więc z tego korzystać i rozmawiając z sobą ustalić komu na czym zależy w związku. Ponieważ każdy jest inny, ktoś kto chce żeby jego partnerka (lub partner) siedziała w domu i robiła kanapki kiedy on lata do roboty, może sobie znaleźć drugą połówkę której będzie odpowiadać siedzenie w domu i robienie kanapek. A jeżeli obie osoby chcą dzielić się zarówno obowiązkiem finansowania rodziny, jak i dbaniem o mir domowy – także można. Wszystko można, o ile wie się czego oczekuje się samemu od siebie oraz od innych.

    W dawnych wiekach kobieta była „pod opieką” – najpierw ojca, potem męża. Ogólnie było to słabe w cholerę. Dzisiaj doszliśmy do momentu kiedy nazywamy związek partnerstwem, a drugą osobę partnerem. A to sugeruje równorzędność w związku. I jest git. Dla mnie w dzisiejszych czasach związek polega na tym że dwie osoby łączą się w parę żeby dzielić między sobą radości, smutki i obowiązki w dążeniu do jak najpełniejszego czerpania z życia, cokolwiek to by dla nich oznaczało.

    Osobiście mam takie do utrzymywania domu, że każdy robi to na czym się zna, bądź na czym mu zależy. Lub o co poprosi druga osoba. Brzmi trochę enigmatycznie, więc już wyjaśniam
    – żonie bałagan przeszkadza mocno. Mi przeszkadza mniej. więc sprząta głównie ona. Chyba że bałagan osiągnął poziom przeszkadzający mi, bądź żona poprosi mnie o posprzątanie. Ale (!) z szacunku do drugiej osoby staram się bałaganu w sposób świadomy nie powiększać, a kiedy akurat mam czas a żona nie ma – także posprzątać, po prostu żeby sprawić jej przyjemność
    – Jeżeli zależy mi na tym żeby zjeść kolacje, to idę i ją sobie robię. To takie proste. A skoro już robię kolacje dla siebie, to mogę też zapytać innych domowników czy też nie chcą.
    – Umiem zamontować oświetlenie na suficie. Więc jak trzeba, to ja to zrobię. Szczególnie że mi łatwiej bo jestem wyższy. Żona też by się nauczyła pewnie, ale to kwestia optymalizacji – po co ma tracić czas na naukę czegoś co ja umiem, jeżeli w tym czasie może zrobić coś na czym zna się ona?

    Podsumowując: Jak dla mnie życie w związku w obecnych czasach polega na oczekiwaniu jak najwięcej od siebie samego, oraz na szacunku i trosce do swojego partnera. I na rozmawianiu o tym czego się chce, czego oczekuje i co można zrobić. I w zasadzie w większości przypadków to wystarcza.

    Jeszcze jest sprawa norm społecznych i zbioru utartych w naszej kulturze zachowań. Ot, kobiecie pomaga się z ciężkimi tobołami, albo przepuszcza w drzwiach. Jak do tego odnieść feminizm? Ano tak, że generalnie jak człowiek potrzebuje pomocy to mu się pomaga, chyba że ów powie że tego nie chce – wtedy nie. Z drugiej strony nikt też nie powinien się obrażać i denerwować na próbę takiej pomocy, tylko najzwyczajniej w świecie podziękować i odmówić.

    Gorzej z normami społecznymi – jest pewna rażąca dysproporcja w zbiorze zachowań które mogą kobiety, a tych które mogą mężczyźni.

    Rozpisałem się i w zasadzie już nawet nie pamiętam o co mi chodziło na początku tego komentarza. Więc zakończę sławnym aforyzmem: „quidquid Latine dictum sit, altum videtur”

    * Ale czy coś co obce nie jest im ludzkie?

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wszystko pięknie ładnie, tylko zapominasz o tabu społecznych. NIE POWINNO SIĘ mówić facetowi, że jest za mało męski, ANI KOBIECIE, że jest nieurodziwa. Niektóre związki opierają się na racjonalnych przesłankach i teraz jest pytanie o siłę przywiązania, przyjaźni i umiejętność samokontroli partnerów. Przy dużym stresie jednak często biologia dochodzi do głosu, szczególnie wśród młodszych pokoleń.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s