Dlaczego w szpitalach psychiatrycznych nie ma zegarów?

W niniejszym poście nie mam zamiaru używać nazwisk ani ksywek. Nie chodzi o pokazywanie palcami, tylko o wzbudzenie refleksji na temat pewnych zjawisk…

 

O co tutaj chodzi?

Wczoraj administrator jednej z popularnych wśród blogerów grup stwierdził, że chce napisać post o samobójstwach i zapytał, czy grupowicze mają pomysł jak przekonać za pomocą wpisu na blogu osobę, która właśnie chce popełnić samobójstwo do tego, by się jednak od tego powstrzymała.

W pierwszej chwili pomyślałem, że to żart. Komentarze i odpowiedzi administratora, którego uważałem za trochę inną osobę, rozwiały jednak moje wątpliwości. Więcej – ku mojemu rosnącemu zdziwieniu i zniesmaczeniu wśród dalszych komentarzy przeczytałem, że na jednym z najbardziej poczytnych w Polsce blogów powstał już podobny post. Wtedy przerodził się w akcję, która ogarnęła całe środowisko, a polegała na tym, by „trollować” ludzi myślących o samobójstwie.

Założenia akcji przypominały trochę wykorzystanie clickbaitu. Blogerzy mieli masowo tworzyć posty o tytule „Jak popełnić samobójstwo?”, by zmienić zamiary osób, które chcą pozbawić się życia:

„Jeśli osoba myśląca o odebraniu sobie życia na pierwszych 10 stronach wyników wyszukiwań znajdzie linki z numerami telefonów do pogotowia psychologicznego, pod którymi może uzyskać pomoc, to jest bardzo duża szansa, że z niej skorzysta.”

Bardzo szczytne, prawda? U podłoża całej akcji leżał „sukces” jednego z postów, który wspomniany bloger popełnił rok wcześniej, a przez który odnotował (pewnie około) 4000 wizyt miesięcznie. Przyjął więc, że 4000 różnych osób miesięcznie chce popełnić samobójstwo…

Mnie z każdym zdaniem coraz bardziej rosły oczy… Myśląc, że to w miarę świeży post zacząłem smarować komentarz oparty na mojej wiedzy i doświadczeniach, które zdobyłem podczas pracy z osobami naprawdę zamierzającymi popełnić samobójstwo. Wtedy jednak spostrzegłem, że ostatnie komentarze pod tym postem pojawiły się ok. 2 lata temu. Zacząłem czytać – raczej żadnych pochwał ocalonych dusz, a zachwyt czytelników nad tym, jak wspaniałą osobą jest ten, kto wpadł na tak zacny pomysł. Zrobiło mi się trochę niedobrze, bo całość wyglądała jak słaba akcja CSRowa, czyli taka która tworzy pozytywny wizerunek marki, ale niekoniecznie wprowadza prawdziwą zmianę w środowisku… Chociaż nie wątpię, że intencje popularnego blogera, o którym znowu też miałem trochę lepsze zdanie, były dobre. Tylko, że dobrymi chęciami często jest piekło wybrukowane…

 

Co mogą zrobić akcje, w których nieprofesjonaliści próbują zapobiegać samobójstwom?

Czasem jest tak, że nieważne jak psychiatra czy psychoterapeuta się stara, jego pacjent czy klient, który planuje samobójstwo i tak je popełnia. Kontakt z psychiatrą czy psychoterapeutą zaś to osobista, bliska, wręcz intymna relacja. Psychiatra kontroluje zachowanie drugiej osoby substancjami chemicznymi zmieniającymi pracę mózgu, a psychoterapeuta kombinuje jak wpłynąć na jej myśli.

Czy naprawdę kilka wpisów blogowych może cokolwiek zdziałać przy takim problemie?

Ci którzy mówią i ci, którzy działają

Upraszczając – w sprawie samobójstw mamy do czynienia z dwoma rodzajami ludzi: takimi, którzy sprawiają wrażenie, że chcą popełnić samobójstwo i takimi, którzy je planują.

Myśli samobójcze pozostają ciągle w granicach normy. To, że komuś się przydarzają, nie oznacza, że powinien iść się leczyć. Osoby myślące o samobójstwie często dyskutują o tych myślach z bliskimi, z którymi mają dobry kontakt. Po jakimś czasie te myśli im przechodzą.

Tym, co powinno zapalić czerwoną lampkę są plany samobójstwa, które osoba często ukrywa przed bliskimi. Ten, kto planuje samobójstwo jest już pewnie po wielu cyklach myśli samobójczych i naprawdę ma dosyć siebie, dosyć świata, dosyć otaczających ludzi… Jest skrajnie zmęczony… Tak bardzo zmęczony tym wszystkim, że większość nie jest w stanie sobie takiego zmęczenie wyobrazić. Rozmawiałem z osobami po próbach samobójczych albo planujących samobójstwo. Świetnie znają numery na linie psychologiczne, które „marketingował do nich” znany bloger, nasłuchały się już od rodziny i bliskich, że życie ma sens i jest piękne, że wystarczy zacisnąć zęby i przeczekać gorszy czas, że jeszcze spełnią się ich marzenia…

Naprawdę jak zderzą się z takimi tekstami po raz tysiączny, tym razem na blogu jakiegoś nieznanego człowieka, to ma im to pomóc? NAPRAWDĘ???

Zawód psychiatry i psychoterapeuty to ciągła praca nad swoją osobowością i swoimi myślami także po to, by zaakceptować, że nie każdemu da się pomóc i nie w każdy sposób, który wydaje się słuszny…

Co tak naprawdę mogła spowodować akcja „Stop samobójstwom”

Mam nadzieję, że nic. Mam nadzieję, że po prostu kilkoro nastolatków z myślami samobójczymi dowiedziało się o tym, że są takie telefony i ktoś pogłaskał ich po głowie zamiast rodziców czy przyjaciół, co sprawiło, że męczące myśli minęły…

Gorzej jeśli na akcję trafiła osoba, która już planuje, a robi to, bo męczy ją ciężka depresja albo psychoza. Plany samobójcze najcześciej pojawiają się, kiedy choremu trochę się poprawi i zaczyna trzeźwiej myśleć. Przy depresji osoby chore często czują, że nic im nie wychodzi, są otępiałe i powolne. Nie dadzą rady popełnić samobójstwa. Przy psychozie – żyją w innym świecie i rzadko pozostając w tym stanie chcą popełnić samobójstwo.

Osoby ze skłonnościami do depresji często mają trzy przekonania, które nakręcają ich złe samopoczucie:

1. ja jestem beznadziejny

2. świat jest beznadziejny

3. moja przyszłość także będzie tragiczna

Teraz wyobraźmy sobie, że osoba myśląca o sobie, świecie i swojej przyszłości w ten sposób chce popełnić samobójstwo. Wpisuje frazę „Jak skutecznie i bezboleśnie popełnić samobójstwo?” i zgodnie z założeniami akcji kilka pierwszych stron wyszukiwania google, to posty blogerów, które opowiadają jej o tym, że świat jest piękny i wpychają jej numery do psychologów (które już zna na pamięć). Co osoba, która uważa się za beznadziejną i nie potrafiącą nic skutecznie zrobić może o sobie w tym momencie pomyśleć? Tak, takie osoby wiele faktów ich nie dotyczących odnoszą bezpośrednio do siebie, a przez zmęczenie życiem i tym, co się dzieje w ich głowie w bardzo ograniczonym stopniu myślą racjonalnie.

Osoby ze skłonnościami do psychoz bywają podejrzliwe, w otwartej psychozie wyciągają różne nietypowe wnioski, a czasem nawet słyszą słowa, których nikt nie wypowiedział. Zdarza się też, że odbierają, że radio, telewizja albo Internet mówią wprost do nich. Odbierają świat jako miejsce dużo bardziej „magiczne” niż jest w rzeczywistości. Często też mogą czuć się prześladowane przez ten świat. Przypominając – takiej osobie po lekach znacznie zmieniających zaburzoną pracę jej mózgu – poprawia się. Zaczyna myśleć trzeźwiej i nie chce już wracać do psychotycznego świata, bo zaczyna dostrzegać tego konsekwencje: straciła pracę, może nie mieć z czego żyć, ludzie traktują ją z dystansem lub pobłażaniem, może ktoś bliski przerażony tym co mówi i jak się zachowuje odszedł? Taka osoba wpisuje w wyszukiwarkę frazę: „Jak skutecznie i bezboleśnie się zabić?” i także otrzymuje kilka stron wyszukiwania z głaskaniem po główce i numerami telefonów, które zna na pamięć…
„Dlaczego Internet znowu do mnie mówi? Przecież lekarz powiedział, że to już się wycofało? Dlaczego gdy klikam kolejny link o samobójstwie, ktoś mnie namawia, żebym się nie zabijał?”
Taka osoba może to odebrać jako brak działania leków i terapii, jako to, że psychiatrzy i psychologowie ją oszukują. W najlepszym wypadku zwiększy to jej podejrzliwość i sprawi, że nabierze dużego dystansu do terapii, co spowolni jej działanie. W najgorszym… no cóż…

 

Dlaczego na oddziałach psychiatrycznych nie ma zegarów ze wskazówkami?

Bo osoby, które naprawdę chcą popełnić samobójstwo są skrajnie nieobliczalne i często wystarczy nawet mała iskra, żeby przestały już planować (a niestety taką iskrą mogła się okazać omawiana akcja). W jednym ze szpitali taka osoba ukradła wskazówki z analogowego zegara, a potem w toalecie rozcięła sobie nadgarstki. Kiedy pojawił się personel, było za późno, żeby ją ratować…

 

P.S.

Wszystkim blogerom, szczególnie z zacięciem marketingowym, życzę dużo pokory.

 

P.P.S.

A Ty, drogi czytelniku, jeśli znasz jakiegoś blogera, który miewa takie szalone pomysły, pokaż mu proszę ten post. Może pomysli dwa razy, zanim coś napisze albo wystartuje z podobną akcją…

20 uwag do wpisu “Dlaczego w szpitalach psychiatrycznych nie ma zegarów?

  1. Życie z osobą, która ma psychozę, co jakiś czas nawrót manii, odprawia Ci przy łóżku egzorcyzmy i ma depresję, jest bardzo ciężkie do zniesienia. Szczególnie gdy jest się dzieckiem i niewiele z tego wszystkiego rozumie. Najbardziej utkwiła mi w pamięci wizyta na oddziale psychiatrycznym. Byłam tam tylko raz i ten raz mi wystarczył, abym już nigdy nie zdecydowała się na odwiedziny z ok. 14 razy. Te głosy, cierpienie, krzyki, bezsilność – do dziś to do mnie wraca, będę pamietała to do konca życia. A najbardziej przerażające dla mnie było pewne popołudnie z mojego dzieciństwa, gdy zostałam sama w domu z moją mamą, która mówiła jakby nie do mnie… i jakby nie swoim głosem. Najpierw słyszysz rozmowę, potem szybki, dziwny śmiech, a potem takie przeraźliwe krzyki… Jakby to powiedzieć to tak jakby ktoś to nagrał i odpalił szybko przewijaną kasetę… Do dziś mam nieco wycofany stosunek do religii… Trochę opisałam na blogu swoją historię http://www.messyhead.pl/z-piekla-do-raju/

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Zawsze mnie zastanawiało jak można pisać o czymś o czym nie ma się bladego pojęcia. Sama miałam myśli samobójcze i milion takich wpisów jak wymienisz nie zniechęciły nnie a wręcz przeciwnie. Do tego potrzebne jest indywidualne podejście a nie ogólne i po łapkach. 50 stron, wpisów o tym samym wręcz męczy. Po przeczytaniu jednego zdania można odrzucić taką stronę i leci się dalej. Mistrzem będzie ten, który zachęci do przeczytania całego artykuły i zmusi do zastanowienia się.

    Ja miałam to szczęście, że znalazła osobę, która odmienia mnie o 180 stopni.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie wiem co napisać, bo niesamowicie oddales wiele rzeczy, które dzialy się w mojej głowie.
    Mam zdiagnozowana Depresje i plany samobójcze za sobą, na szczęście bez prób. Aktualnie jestem w trakcie leczenia. Teraz jest lepiej, ale w momentach, gdy słyszałam, że życie jest piękne, że muszę się ogarnąć, że zranie rodzinę, myślałam tylko o tym, że są to kolejne aspekty, Z którymi sobie nie poradziłam i tylko potwierdza to, że nie powinnam istnieć.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Widziałam ten post na grupie na Facebooku. Bardzo poruszył mnie Twój wpis. Nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób. Mam w bliskim otoczeniu osobę chorą, o czym nie miałam pojęcia, byłam oszukiwana na temat stanu zdrowia i musiałam się domyślać o wszystkim sama. Masz doświadczenie w pracy z ludźmi z psychozą?

    Polubione przez 1 osoba

  5. Myślę, że blogerzy, którzy napisali te posty albo ci, którzy chcą się dołączyć do tej akcji – mają po prostu potrzebę pomocy innym ludziom. Jednak, żeby pomóc właśnie takim przypadkom, trzeba mieć odpowiednią wiedzę. Na same myśli samobójcze składa się wiele czynników. Jednego może napędzić problem z długami, a drugich rozstanie, u trzecich śmierć najbliższej osoby. Temat na pewno nie jest łatwy! Ale mimo wszystko myślę, że jakakolwiek forma kontaktu z takimi ludźmi może oczywiście pogorszyć stan, ale może też polepszyć. Mnie ostatnio wzruszył występ: https://www.youtube.com/watch?v=_Ju6Q8Azcmg i pomyślałam po cichu „dobrze, że to zrobiłeś, dobrze, że pokazałeś światu, że nie są z tym wszystkim sami.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

  6. Jeden z fajniejszych Twoich tekstów, wyczerpujący zadany temat. Nie wiem, czy ta akcja coś pomoże, a nawet bardzo w to wątpię. Kolejny test z górnolotnymi radami raczej nie zmieni postanowienia osoby, która chce się zabić. Tylko doraźna pomoc.

    Polubienie

  7. Żeby popełnić samobójstwo to trzeba być na prawdę w dołku psychicznym. Musi wydarzyć się ogromną tragedia. Znam kilka osób które to zrobily ale nie dawały żadnych znaków że jest coś nie tak. Ale jak napisałeś wystarczy jeden impuls i jest po sprawie. Kiedyś sądziłem że słabe osoby popełniają samobójstwa, a jest wręcz odwrotnie. Jak ktoś nie będzie chciał dać sobie pomóc to nie ma takiej siły która by go powstrzymała. Jednak twój wpis dał mi do myslenia, ale wątpię żeby trafił do owego blogera lub kolejnego geniusza, który będzie liczył odsłony dzięki takim akcjom.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s