Sztuka znikania

Czy wiesz, że gdyby nie Polacy nie byłoby religii Voodoo?

W czasach napoleońskich polscy sojusznicy zostali wysłani na Haiti, żeby stłumić bunt tubylców. Sami jednak doświadczyli niewoli i szybko zobaczyli, że stoją po stronie agresora. Zmienili fronty, wyparli Francuzów i zostali na Haiti. A religia katolicka zakorzeniona w sercach naszych rodaków połączyła się się z prymitywnymi wierzeniami Haitańczyków. Do dzisiaj część wyspiarzy ma ciemną skórę, ale jednocześnie niebieskie oczy. Jedną z takich osób był hungan (czyli kapłan Voodoo) o imieniu Amon. Właśnie jego losy przedstawia film Bartosza Konopki „Sztuka Znikania”.

Bycia hunganem się nie wybiera. To duchy wybierają Ciebie i dokładnie tak stało się w przypadku Amona. Od historii jego niewyjaśnionego zniknięcia i późniejszego pojawienia się w przewidzianym przez wcześniejszego kapłana miejscu zaczyna się cały film.

Później przechodzimy do sedna tego, co interesuje Polaków, czyli sprawy polskiej. Amon został zaproszony do nas przez Jerzego Grotowskiego, żeby wesprzeć jego teatr koncepcyjny. Kiedy zakończył swój pobyt u niego, nie wrócił na Haiti. Duchy wezwały go do wykonania ciężkiej i brzemiennej w skutki misji w naszym kraju. Co to za misja? Wyjątkowo Wam niezaspoileruję, bo film należy do tych, które, moim zdaniem, po prostu trzeba obejrzeć.

Przejdę dlatego do cech formalnych. Bardzo ciekawa jest reżyseria łącząca wywiady z mieszkańcami wioski Amona z ujęciami historycznymi i obrazami onirycznymi. Nigdy nie oglądałem filmu, który jednocześnie przejrzyście opowiadałby historię i posługiwałby się gotycko-impresjonistycznymi kadrami. Nawet jeśli nie dla samej opowieści, dzieło warto obejrzeć dla ciekawych zabiegów reżyserskich.

 

10/10

No nie da się inaczej!

 

P.S.

Na koniec nasuwa mi się dosyć ciekawe porównanie. Tak wyglądał szanowany w wiosce Amon, który przynajmniej w swoim mniemaniu dokonał czegoś, za co wszyscy Polacy powinni być mu wdzięczni:

maxresdefault

A tak wyglądał ktoś, kogo jeśli już trochę czytacie tego bloga powinniście znać, a kto w Warszawie cieszył się co najwyżej swoistym lubieniem i pobłażaniem (raczej mało kto brał jego słowa na serio):czarny roman

(<klik>, jeśli nie wiesz ocb)

Zostawiam to tak względem pewnej refleksji kulturalnej i kompletnie innego traktowania osób, które w odrębny sposób odbierają nasz świat.

13 uwag do wpisu “Sztuka znikania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s