Początek

Nie, nie uległem hype’owi i do dzisiaj nie przeczytałem „Kodu Leonarda Da Vinci”. „Początek” to pierwszy utwór Dana Browna, który wpadł w moje ręce.

Mój ojciec dzieli powieści na dwie kategorie: książki i czytadła. Te pierwsze oprócz walorów rozrywkowych przekazują też pewne wartości i sprawiają, że człowiek po ich skonsumowaniu przeżywa swego rodzaju katharsis. Drugie to proste historie, które się czyta i się o nich za chwilę zapomina. Powieść Browna należy do tej drugiej kategorii.

 

UWAGA SPOILERY

Knight_Rider_KITT_7

Mimo że „Początek” napisany jest po to, żeby przeczytać go z przyjemnością (a więc pewnie stosunkowo szybko) ja przez styl tłumacza męczyłem go dosyć długo. Wkurza mnie strasznie, że literaturę tłumaczą ludzie, którzy najpewniej są świetni z angielskiego, ale ich polski jest kwadratowy i po prostu śmierdzi…

„Początek” Dana Browna opowiada historię profesora i opiekunki hiszpańskiego muzeum, którzy zostają uwikłani w chaos jaki wybucha po śmierci znanego naukowca – Edmonda Kirscha. Samo imię naukowca to symboliczny żart, bo oznacza potężnego obrońcę kościoła, a Edmond Kirsch chce kościół zniszczyć.

Dlaczego Edmond zginął? Otóż zgodnie ze stwierdzeniami wielu postaci, odkrył coś, co zachwieje podwalinami wszystkich religii i do pewnego momentu wydaje się, że pozbyli się go ortodoksyjni katolicy.

W istocie, kiedy dochodzimy do przedstawienia rewolucyjnych teorii, nie są wcale takie wyjątkowe, jeśli ktoś wie troszkę więcej o biologii i nowoczesnych technologiach. Teoria, która ma zachwiać religiami nie jest niczym nowym, ani szokującym, a budowanie dookoła niej napięcia zdaje się być sednem całej historii. Brown w bezczelny sposób korzysta więc z szerokiej, szczególnie w społeczeństwie amerykańskim, ignorancji, łączy ze sobą kilka faktów z różnych dziedzin i w swojej powieści ogłasza to rewolucyjnym odkryciem. No Nobel się należy jak nic 😛

Wydarzenia są dosyć ciekawe, akcja wciągająca i można w tej powieści znaleźć wiele opisów dzieł artystycznych, o których inaczej by się nie usłyszało, ale poza tym nic w niej nie ma. Jest wydmuszką, dokładnie tak jak głośne stwierdzenia, że to co „odkrył” Edmond Kirsch zachwieje fundamentami wszystkich religii.

Ocenię powieść tak jak na to zasługuje, czyli jako czytadło:

6,5/10

10 uwag do wpisu “Początek

  1. Ja z powieści Dana przeczytałam właśnie tylko Kod Leonarda Da Vinci i przyznam szczerze, że gdybym niedawno z nudów nie wróciła do tej książki nie pamiętałabym co się w niej działo. Może i „Początek” należy do czytadeł, ale chyba warto przeczytać dla rozrywki 🙂

    Polubienie

  2. +1 za KITTa 😉

    przeczytałem dwie jego książki, obie były raczej słabe, z tego co piszesz, nic się nie zmieniło 😀
    generalnie jak się z jego książek zdejmie płaszczyk „skandalu” i „religijnej intrygi”, to zostajemy z naprawdę miernym dziełem sensacyjno-kryminalnym. jak już ktoś chce ten typ książki poczytać to polecam Ludluma albo Alistaira MacLeana, wszystko w kategorii wakacyjnych czytadeł :P.
    nie to co porządna fantastyka! XD

    Polubione przez 1 osoba

  3. Spojlerów c.d.
    Fabuła „Początku” wygląda jak plagiat własnego pomysłu autora z „Aniołów i demonów”. Narcystyczny facet, przekonany o własnej wyjątkowości, ale skrywający jednocześnie mroczną tajemnicę (pochodzenie czy nieuleczalna choroba) próbuje zdobyć wyjątkową pozycję w społeczeństwie i historii (stanięcie na czele kościoła czy wręcz stworzenie własnej religii). Do tego przypadkowo zaplątany w wydarzenia naukowiec, który zawsze może liczyć na pomoc mądrej, PIĘKNEJ I MŁODEJ kobiety oraz tajemniczy, dobrze wyszkolony zabójca z wypranym mózgiem, który po wielu udanych akcjach, będzie dybał także na życie głównych bohaterów…
    Takie skrzyżowanie Jamesa Bonda (dynamiczna akcja z wieloma zwrotami) i archaicznego polskiego Pana Samochodzika (historyk – detektyw popychający fabułę rozwiązywaniem zagadek ze swojej dziedziny).
    Jeśli chodzi o odkrywczość treści i przemyśleń (?) autora, to zgadzam się z Tobą, że Dan Brown jest takim Paulem Coelho powieści sensacyjnej.
    Poza tym wszystkim jednak, są gorsze sposoby na wypełnienie jednego czy dwóch wieczorów.
    No i Tom Hanks znów nieźle zarobi. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  4. „Kod Leonarda da Vinci” przeczytałam jedynie do połowy, bo ta książka wydawała mi się strasznie nudna 🙂 Nie rozumiem fascynacji tą lekturą i robiłam do niej dwa podejścia i za każdym razem przerywałam mniej więcej w połowie, bo dosłownie nad nią zasypiałam. Cenię książki, które przekazują „coś więcej” i zmuszają czytelnika do myślenia, a takie typowe czytadło zwykle nie robi na mnie żadnego wrażenia 🙂 „Początek” jeszcze nie wpadł w moje ręce, ale być może gdy będę miała więcej czasu z ciekawości przeczytam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  5. Kodu nie czytałam choć dużo o nim czytałam recenzji i opinii. Za Twoją dziękuję serdecznie, dobrze coś wiedzieć o książce zanim się po nią sięgnie i poświęci swój, jak się okazuje, drogocenny czas 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  6. Dan Brown potrafi czasem napisać na prawdę świetną książkę, a zaraz później wypuścić coś w czym ciężko dobrnąć do końca. Bałam się trochę sięgać po ten tytuł, aby nie zostawić go w połowie. Ale z tego co opisujesz mimo wszystko chyba jednak warto.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s