Czarny Roman

Około tygodnia temu warszawską częścią Internetu wstrząsnęła wiadomość o śmierci Czarnego Romana. Nie będę się o nim rozwlekał, bo zainteresowani znajdą wszystkie informacje choćby na youtube’ie. Trochę smuci mnie fakt, że wiele osób, które miały tego człowieka w nosie, nagle się nim zainteresowało i udają jego wielkich fanów. Bo to teraz modne.

Ja wielkim fanem nie byłem i niestety nigdy Romana nie spotkałem. Ale już kilka lat temu na pewne zajęcia zacząłem przygotowywać o nim materiał. Zawsze interesowali mnie ludzie, którzy mają odwagę żyć po swojemu. Materiał to jedynie rozważania psychologiczne. WĄTPLIWE JEST POSTAWIENIE TRAFNEJ DIAGNOZY BEZ SPOTKANIA Z OSOBĄ CHORĄ I PRZEPROWADZENIA WYSTANDARYZOWANYCH TESTÓW. I na to Was wszystkich uczulam 🙂

 

Model teoretyczny długości kila

kil4

Kil to to długie u dołu. Sprawia, że mimo fal łódź się nie wywraca. Ludzie to takie łodzie na wzburzonych falach oceanu życia. Jedni mają długie kile i najgorsze sztormy pozostawiają ich jedynie mokrymi, inni mają krótkie kile i wystarczy trochę mocniejszy wiatr, żeby conajmniej połowa załogi wyleciała za burtę. Podobno w każdym z nas więc czai się jakaś choroba psychiczna i tylko nasza odporność na stres (długość kila) nas przed nią chroni.

Jak w przypadku wielu ludzi, którzy doznali silnego załamania nerwowego, Czarny Roman najpewniej przeżył w swoim życiu sztorm, który go wywrócił. Do choroby psychicznej prowadzą dwie drogi: długotrwały stres o średnim nasileniu lub druzgocące wydarzenie przełomowe. Legendy, które krążą o Czarnym Romanie sugerują to drugie. Albo stracił cały majątek przez wspólników, albo zostawiła go żona i uciekła z córkami, albo znowu zostawiła go żona, uciekła z córkami i z majtkiem. Jak było naprawdę nie wiadomo, ale chyba mało kto spokojnie przeżyłby podobne sytuacje.

Podłoże jego choroby stworzyła, zaś, najpewnej zaburzona relacja z ojcem, którego Roman w niektórych ze swoich opowieści nazywał Arcykurwą Mordercą.

 

Analiza zachowania

Czarny Roman z reguły był mocno pobudzony. Chodził, wymachiwał rękami i opowiadał niestworzone historie, ale nie odnosiły się one do niego, a do całego świata. Roman uważał się za swego rodzaju proroka, który przewiduje kataklizmy i morderstwa. Niektórym „szczęśliwcom” podawał też podobno datę ich śmierci. Takie rozlanie się swojego „ja” na otaczający świat i interpretowanie go przez swoje stany emocjonalne typowe jest dla głębokich zaburzeń nazywanych psychozami. Człowiek przestaje odróżniać zewnętrzną rzeczywistość od swojego wnętrza i interpretuje różne wewnętrzne stany emocjonalne jako wskazówki względem tego, co się naprawdę wydarzyło, dzieje się lub, jak w przypadku Romana, stanie.

Mężczyzna opowiadał też historie o swojej metafizycznej wyjątkowości czy wydarzeniach wziętych rodem z baśni. Można z dużą pewnością powiedzieć, że były to urojenia paranoidalne, a nie ich lżejsza wersja (paranoiczne). Historie były na tyle odsunięte od rzeczywistości, że słuchacz od razu wiedział, że Roman „bredzi”.

Sztywny krok i błędny wzrok… – choroba psychiczna tym się różni np. od nawet posuniętych zaburzeń osobowości, że WIDAĆ JĄ W CIELE. Osoba chora wygląda po prostu jakby chorowała. Dziwnie się porusza, patrzy zdecydowanie inaczej niż ludzie zdrowi…

Zachowanie Czarnego Romana było zdezorganizowane. W jego wypowiedziach można było dopatrywać się luk w uwadze i problemów z pamięcią.

Wszystkie te przesłanki sugerują niekoniecznie samą schizofrenię, ale możliwe, że jakąś psychozę pokrewną. Nie wiemy, czy Roman „słyszał głosy”, a to jeden z objawów, który mógłby pomóc jaśniej określić jego kondycję. Wiadomo za to, że kilka razy wylądował w szpitalu psychiatrycznym na Sobieskiego.

Kiedyś tacy ludzie jak on uznawani byli właśnie za szamanów (i niektórzy w social media tak się o nim wypowiadali). Najpewniej to właśnie tacy ludzie tworzyli pierwsze, prymitywne religie, możliwe, że też podstawy współczesnej nauki, a niektóre teorie głoszą, że również jedną z największych zdobyczy ludzkości – język. Teraz ludzie tacy jak Czarny Roman są poddawani ciężkim terapiom chemicznym albo zostają ulicznymi freakami, o których inni przypominają sobie w dniu ich śmierci, żeby mieć czym popisać się przed znajomymi…

10 uwag do wpisu “Czarny Roman

  1. Zgadzam się z tym, że ludzie którzy mieli go gdzieś teraz się lansują na jego śmierć. Ale myślę sobie – dobra niech będzie. Przynajmniej się o nim mówi i pamięta więc spoko. Każda legenda pozostaje w pamięci i to jest najważniejsze. Dla mnie Roman pozostanie krejzolem, który gada ‚niby od rzeczy’ ale jak się bardziej wsłuchało to miało to sens i często było poparte teoriami naukowymi! Ja nigdy nie zapomnę jak chciał się ze mną dzielić arbuzem, gardził pizzą którą ja chciałem mu dać, czy zaskoczeniem gdy mając mój telefon w ręku powiedział ‚ile dałeś za tego soniacza?’ mimo, że nie było na nim napisane jaka to marka! Odżywiał się zdrowo, był znawcą jogi i żył tak jak chciał 🙂 Zdecydowanie duch Czarnego Romana pozostanie na Chmielnej i na pewno w mojej pamięci!

    Polubione przez 1 osoba

  2. Nie znam, pierwsze słyszę.
    Z tego co piszesz można wnioskować, że ta postać dziś uważana za nienormalną (w pejoratywnym znaczeniu), kiedyś byłaby „kimś”…

    Polubienie

  3. Ludzie zaczęli go „znać”, bo on już temu nie zaprzeczy (abstrahując od tego, że pewnie i za życia znał „wszystkich” i by tego nie zrobił.
    Ale teraz przestali się go bać (bo nie żyje) i dlatego się z nim zakumplowali.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s