Degustacja whisky single malt

Proszę wybaczyć jakość niektórych zdjęć. Były robione pod wpływem ;P

Pewien paskudny, listopadowy wieczór.

– Będzie degustacja whisky single malt. Pięć dych za wjazd. Idziesz? – spytał mój przyjaciel.

– No! Będę miał o czym napisać na blogu!

Tarasy

Wydarzenie odbyło się trochę później w wieżowcu górującym nad Złotymi Tarasami. Widok z okna zapierał dech w piersiach (niestety podczas robienia zdjęcia nie udało mi się wyeliminować blasków odbijających się od szyby; zdecydowanie zepsuło mi to obraz :<).

sour

Na rozgrzewkę każdy dostał Whisky Sour.

Potem kosztowaliśmy w kolejności kilka rodzajów Glenlivet, dwa rodzaje Ballantine’s i Aberlour A’bunadh.

Jak już pisałem, fanem whisky nie jestem. Smak alkoholu zdecydowanie tłumi dla mnie wszystkie inne nuty, ale coś tam poczułem.

Najpierw prowadzący, Dariusz Fabrykiewicz, nauczył zebranych jak należy testować whisky. Whisky smakuje się w kieliszkach od sherry. Ocenia się kolor napoju, potem jego zapach, później smak w ustach i posmak który pozostawia po przełknięciu, tzw. finisz.

Żeby wyzwolić wszystkie nuty smakowe, można do whisky dolać też trochę wody. Prowadzący poradził próbować napojów najpierw w oryginalnej postaci, a potem dopiero je rozcieńczyć, żeby porównać, jakie dodatkowe nuty smakowe się pojawiają.

Glen 12

Glenlivet 12-letnia smakowała mi brzoskwiniami i jabłkiem. Te nuty tam są, ale najważniejszy był ananas, którego nie poczułem dopóki prowadzący nie powiedział, że powinienem 😛

Potem wjechała Glenlivet 15-letnia. Główny był cynamon, ja samouczony na piwie poczułem dym i skórkę od chleba.

Trzecia – Glenlivet 18-letnia. Miała zdecydowany, mocny smak… Czegoś… To już zdecydowanie były za wysokie progi na moje kubki smakowe!

Inna seria – Ballantine’s: Miltonduff i Glenburgie. Zostaliśmy poproszeni o testowanie ich w parze i porównanie smaków. Miltonduff smakował mi bardziej, tak jak większości innych testujących. Obie whisky miały kwiatowy aromat, ale Glenburgie miało dla mnie na finiszu jakiś taki oleisto-maślany posmak.

Potem wjechał Aberlour A’bunadh. Mój zdecydowany, ponad sześćdziesięcioprocentowy faworyt. Mimo że był bardzo mocny, smakował. I smakował kościołem xD To jedyne, jak mogę nazwać ten aromat. Kojarzył mi się ze starymi murami i kadzidłem (może to kwestia procentów, które już miałem we krwi). Przyjaciel ze śmiechem potwierdził jednak moją ocenę.

Nie ma sensu pisać o tym wydarzeniu bez pokazania przepysznych przekąsek, jakimi uraczyli nas organizatorzy. Kanapeczki z tatarem i rydzami, kofta i tzatziki oraz kurczak w cieście kokosowym to moi zdecydowani faworyci. I jedząc te smakołyki czułem się już dużo lepiej. Bo wiedziałem na jakich nutach się skupiać i mój umysł nie odpływał w nieznane rewiry.

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Po zakończonej degustacji, każdy mógł jeszcze zamówić w cenie wejściówki dowolną liczbę drinków. Doprawiliśmy się Raspberry Mule i Old Fashioned.

W koszcie wydarzenia, oprócz smakowania i wyżerki były też bony do sklepu singlemalt.pl, gdzie można zdobyć wszystkie wspomniane w tym poście alkohole. Ten o smaku kościoła też! 😀

15 uwag do wpisu “Degustacja whisky single malt

  1. niezbyt rozumiem zasady działania tego smakowania alkoholi i nut smakowych – do produkcji takiego czegoś są używane te skórki od chleba i letnie łąki? dodawane jakieś aromaty, czy jak?
    Poza tym, to zdaje mi się być super subiektywną kwestią – jak coś może mieć zapach łąki? A jak u mnie łąki pachną inaczej niż u kogoś innego, ze względu na inny rozkład roślinności? A jeżeli dany alkohol ma wyraźny posmak zmurszałej dachówki, ale nieszczęśliwie nikt inny nie zna tego smaku?
    Masz jakąś literaturę albo źródła na ten temat, jak to właściwie wszystko działa?

    Polubienie

  2. przyznam, że nie nadaję się na degustatora – zwłaszcza whiskey- każda „pachnie” i smakuje mi brutalem 🙂 Dlatego strasznie zazdroszczę, że ktoś może się wczuć w te wszystkie nuty i łechtać swoje kubki smakowe

    Polubienie

  3. O ile rozumiem degustacje wina, bo w winie, jego smaku, aromatach, kolorze, teksturze, historii itd. jestem zakochana, o tyle nie wyobrażam sobie siebie na degustacji whiskey. Jest to alkohol, który za każdym razem ma dla mnie posmak męskich, tanich perfum. A generalnie miałam okazję spróbować zarówno taniej whiskey, jak i bardzo drogiej. Efekt był ten sam, czyli kompletny brak zachwytu. Niemniej część ludzi podobnie ma z winem, więc pewnie tak to działa – nie każdy trunek dla każdego 😉

    Polubienie

  4. Uważam, że przymierzając się do whisky, trzeba zacząć przede wszystkim od porównania szkockiej, irlandzkiej i burbona (o innych produkcjach, w tym polskiej, przez litość nie wspominam).
    Dopiero wybrawszy w ten sposób grupę preferowaną można rozpocząć poszukiwania najbardziej odpowiadającej marki. A na koniec zostawić eksperymenty z rocznikami, rozcieńczaniem i temperaturą spożycia. Ty pewnie każdy też może mieć inne preferencje.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s